Dobry wieczór. :)
Dziś pierwszy wpis przedstawiający nową podserię The ONE - Featherlight.
Na pierwszy ogień po głosowaniu na profilu facebookowym idą:
Pyłkowe cienie do powiek The ONE Featherlight
Na początek - mały problem. Odkręcam wieczko a tam oczywiście zabezpieczenie, czyli coś dobrego, ale... Też mocno utrudniającego dostanie się do cieni. :)
"Chwytnik" jest dość krótki - na szczęście miałam długie paznokcie - i tak dostanie się do sssskarbu zajęło mi chwilę. Dłuższą chwilę. ;)
Jako, że cienie są pyłkowe, to bez pędzelka ani rusz. Na szczęście nasz dwustronny pędzel do nakładania cieni (na tej samej stronie w katalogu) jest bardzo dobry. Gąbeczką nakładamy a włosiem rozcieramy. :) I właśnie to jest plus cieni do powiek Featherlight - bardzo dobrze się je rozciera.
Są mocno błyszczące - mają mnóóóstwo iskrzących drobinek a same kolory powiedziałabym, że są... Satynowe. :) Ja miałam do czynienia z dwoma: Peach Twinkle oraz Mint Dust.
Wyglądają tak:
Tutaj są nieroztarte, bo chciałam jak najbardziej uwydatnić Wam sam kolor. :) Jak się pewnie domyślacie: od wewnątrz - Peach Twinkle (jest baardzo delikatny i mocno zgrywa się z moją cerą), od zewnątrz - Mint Dust.
Trwałość jest całkiem fajna - miałam je na powiekach przez kilka godzin i wszystko było w porządku. Choć muszę przyznać - zrobiłam podkład z kremu BB. :)
Podsumowując - jeśli lubicie cienie nakładane pędzlem oraz takie, które mają świetliste, roziskrzone wykończenie, to naprawdę warto zainteresować Pyłkowymi cieniami The ONE Featherlight. :)
Roziskrzonej nocy. :)












