czwartek, 28 kwietnia 2016

Luksus z Giordani Gold :)


Dzień dobry. :)

Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza, więc ogromnie wyczekuję porządnej wiosny i lata. :) Tym bardziej przyjemne było dla mnie wypróbowanie:

Nawilżającego kremu koloryzującego Giordani Gold



nawilżający krem koloryzujący Giordani Gold Oriflame, opakowanie

I jestem z niego bardzo zadowolona. :) Rzadko się to zdarza, ale tym razem sam opis produktu, naprawdę oddaje to, co otrzymujemy realnie:

"Lekki krem koloryzujący, nadający cerze subtelny, promieniejący zdrowiem wygląd. (TAK! Może bez promieniowania ;) , ale z naprawdę bardzo ładnie wyrównanym kolorem :) ). Zawiera składniki nawilżające pozyskane z oleju kokosowego (TAK! Moja skóra była tak przyjemnie "miękka nawilżeniem" jak rzadko to się zdarza ;) ), świetliste perełki i filtr SPF 20, który chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieniowania UVB (bardzo ważne na lato). 

Także tak, Tak, TAK. :) A tutaj zdjęcie z konsystencją. ;)

nawilżający krem koloryzujący Giordani Gold Oriflame, próbka


Miłego oczekiwania na piękną pogodę! ;)

piątek, 22 kwietnia 2016

Nowe kremowe cienie Very Me

Witajcie. :)

Dziś krótko i na temat. ;)

Miałam okazję przetestować nowe

Kremowe cienie do powiek Very Me






Mają zarówno swoje plusy jak i minusy. ;)

+ bardzo podobają mi się kolory - zwłaszcza ten jaśniejszy Satin Almond -> bardzo ładnie rozświetla oczy

+ konsystencja - w dotyku są faktycznie przyjemnie kremowe, dzięki temu dobrze przenoszą się na powiekę

+/-  (w zależności od osoby) są bardzo perłowe :)



Do tego momentu mogłyby stać bardzo blisko cieni The ONE Colour Impact. Niestety...

- trwałość - po kilku godzinach nie były na całej powiece a jedynie w jej zagłębieniach....

Nałożyłam je na podkład zrobiony korektorem Giordani Gold - może sprawdzałyście inny i było lepiej?

czwartek, 3 marca 2016

Płyn do demakijażu The ONE


Dobry wieczór. :)

Ferie u mnie baaaaardzo udane (widok na góry, wspaniali ludzie i miziasty kot :D ).

Ale... pora wrócić. :) Dzisiaj słów parę o:

Płynie do demakijażu The ONE


płyn do demakijażu The ONE Oriflame

Będzie krótko i na temat, bo przy tego typu kosmetyku ważne są dla mnie tylko 2 sprawy - płyn do demakijażu ma:
  • zrobić mi zgrabnie i szybko demakijaż ;)
  • być bezpieczny dla oczu - noszę soczewki, więc tym bardziej jest to dla mnie ważne.
Jak się sprawdził płyn The ONE?

W pierwszym punkcie bardzo dobrze. Miałam dziś na oczach kremowy cień do powiek The ONE Colour Impact oraz tusz do rzęs Volume Blast The ONE. Zniknęły ze mnie zgrabnie i szybko. ;)

Wątpliwości mam co do drugiego punktu... Przez chwilę czułam w oczach coś... Innego niż szczypanie, ale... Nie do końca komfortowego. Jakby "szczypanie", ale spowodowane zmrożeniem? Takie dziwne. ;)

Dam znać czy był to tylko efekt pierwszego "zetknięcia się" z nowym kosmetykiem, czy będzie się utrzymywał. 

A tymczasem miłej nocki i pamiętajcie o zrobieniu demakijażu przed spaniem! :)


niedziela, 21 lutego 2016

Zadbajmy o włosy - krem CC HairX!


Dzień dobry. :)

Dzisiaj może nie najnowsza-nowość, ale za to dobrze przetestowana. ;)

Chcę Wam opisać:

Krem CC do włosów HairX


Krem CC do włosów HairX Oriflame, opakowanie
Według Oriflame krem CC ma nam zapewnić aż 10 upiększąjących efektów. Zachęcające prawda? ;)

Wypiszę je Wam razem z moimi krótkimi komentarzami:
  • wspaniały blask - zaliczone :) po nałożeniu faktycznie włosy ślicznie błyszczą (bez wrażenia, że błysk jest spowodowany... tłustością ;) )
  •  jedwabista gładkość - zaliczone :) i w dotyku, i w wyglądzie :)
  • kontrola nad niesfornymi kosmykami - nie do końca sprawdzone; lubię naturalny sposób ułożenia włosów, więc jakiś tam niesforny kosmyk mi nie straszny ;)
  • objętość - tak jest! bez puszenia się przy okazji :)
  • łatwość rozczesywania - potwierdzona, a moje włosy baaardzo lubią się plątać...
  • ochrona przed rozdwajaniem się końcówek - jest dobrze, choć nie zaryzykowałam odstawienia serum do rozdwajających się końcówek HairX, które na moich włosach uczyniło cuda;
  • ochrona koloru - nigdy nie farbowałam włosów, więc nie mam jak sprawdzić - dajcie znać :)
  • ochrona przed wysoką temperaturą - rzadko "znęcam się" nad włosami suszarką albo prostownicą, ale ogólna kondycja włosów jest dobra nawet, gdy to robię, więc podejrzewam, że ochrona działa ;)
  • nawilżanie - powracając do wspaniałego blasku, to on bierze się właśnie z tego - dobrego nawilżenia włosów! :)
  • regeneracja - jak pisałam wyżej kondycja włosów jest dobra, wygląd jeszcze lepszy, więc regeneracja pewnie jest ;)
Dodam jeszcze 11 gratis - bardzo ładny zapach. Taki lekko owocowy. :)

Jeśli chodzi o samo użytkowanie kremu CC do włosów HairX, to mamy go potrzeć między dłońmi i rozprowadzić na czystych, suchych/lekko wilgotnych włosach, bez spłukiwania. Konsystencja i aplikacja kremu bardzo nam to ułatwia - dostajemy spryskiwacz i lekką, "kremo-piankę":

Krem CC do włosów HairX Oriflame, konsystencja


Podsumowując - jestem baaaaardzo zadowolona z kremu CC HairX, który trafił na półkę pod lustrem, czyli do rzeczy regularnie używanych. :)

Udanej niedzieli! Może z piękną fryzurą? ;)

P.S. Wyjeżdżam na tydzień w "głuszę", więc z nowym wpisem wrócę za dwa tygodnie. :)

poniedziałek, 15 lutego 2016

Błyszczyk powiększający usta The ONE

Dzień dobry. :)

Dzisiejszego "delikwenta" testowałam, testowałam i uczucia nadal mam mieszane. Sprawdzianowi poddałam

Błyszczyk powiększający usta The ONE


błyszczyk powiększający usta The One Oriflame, opakowanie

Generalnie błyszczyk jest fajny. :) Ma dwie warstwy (jak w balsamach ochronnych The ONE) - jedna wpływa na mikrokrążenie, druga - nawilża.

błyszczyk powiększający usta The One Oriflame

Daje neutralny, delikatny połysk. Dzięki technologii plumping powinien rozgrzewać i poprawiać mikrokrążenie, dzięki czemu mamy otrzymać efekt powiększenia ust. I tu się zaczynają mieszane uczucia. ;)

Może z moją neurologią jest coś inaczej, ale ja czułam nie rozgrzanie a jakby "mrożenie". :) No i sam efekt powiększenia był... No niewielki. Przy wnikliwej obserwacji - ok, trochę wydały się pełniejsze. Po wnikliwej obserwacji. ;) Choć może to być również spowodowane faktem, że moje naturalne usta są dość pełne, więc brak efektu "wow". :)

Dajcie znać, czy u Was jest inaczej i jesteście bardziej zadowolone. :)

P.S. Przy tym błyszczyku trzeba uważać na pocałunki - nie tylko ze względu na pozbycie się błyszczyka, ale bardziej przeniesienie poczucia "mrożenia" na drugą osobę. ;D